„Constantine” i sześć komiksów, które powinny trafić do telewizji

Matt Ryan jako John Constantine.
Matt Ryan jako John Constantine.

Jeszcze niewiele wiadomo, ale trailer do nowego serialu „Constantine” wygląda piorunująco dobrze. Może nie aż tak dobrze, jak zwiastun do „Gotham”, o którym pisałem ostatnio, ale zdecydowanie na „Constantine’a” czekać warto. Oczywiście, rozczarowanie może być jeszcze większe niż nadzieje na to, że to będzie udany serial. W każdym razie na pewno będzie lepszy niż filmowa wersja z Keanu Reevesem w roli głównej.
Mam nadzieję, że „Constantine” okaże się hitem (oby nie okazał się zbyt trudny/hermetyczny dla amerykańskiej widowni, w końcu produkuje go stacja NBC). I to nie tylko dlatego, że uważam „Hellblazera” – dla niewtajemniczonych, to komiksowy pierwowzór serialu – za jedną z najlepszych serii wydanych przez imprint Vertigo. Także dlatego, że sukces kolejnego (po „The Walking Dead”) serialu opartego na komiksach prawdopodobnie pociągnąłby za sobą następne produkcje. Mi zamarzyła się lista taka, jak poniżej. O niektórych tytułach mówiło się od pewnego czasu, ale owa wymarzona szóstka nie jest związana z żadnymi plotkami, informacjami, doniesieniami z planu. Unikam klasycznych superbohaterskich opowieści, bo i „Arrow”, i „Agents of S.H.I.E.L.D.” są dla mnie wielkim rozczarowaniem.

1. Kaznodzieja. Mówiło się o filmie kinowym, potem o serialu, który rzekomo miałby powstać na zlecenie HBO. Od dawna nie śledziłem, co może dziać się z filmową opowieścią o losach Jesse’ego, Tulip i Cassidy’ego. Jedno jest pewne: gotowego efektu nawet HBO nie odważyłoby się pokazać przed 23.00. Rzecz jasna pod warunkiem, że serial trzymałby się komiksowego scenariusza Gartha Ennisa.
2. Lucyfer. Początkowo myślałem o „Sandmanie”, ale tego żadna ekipa z rozmaitymi Timami Burtonami i Guillermami del Toro nie dałaby rady zrobić. Ale „Lucyfera” – proszę bardzo. Nie byłoby łatwo, lecz temat powinien chwycić, główny bohater moralnie podejrzany (wszyscy kochają Tyriona Lannistera i Waltera White’a, pokochają i Lucyfera), pole do popisu i dla aktorów, i dla mahgików od efektów specjalnych.
3. Hellboy. Nie mam nic przeciwko filmom del Toro. Co więcej, w serialu powinna zagrać ta sama ekipa. Ale dopiero trzy, cztery sezony dałyby szansę pokazać całe bogactwo świata stworzonego przez Mike’a Mignolę. No i gotowy byłby spin-off w postaci „B.B.P.O”: sama saga „Plague of Frogs” wystarczyłaby na kilka sezonów.
4. 100 naboi. Halo? Nikt jeszcze tego nie kręci? Spiskowy thriller zakrojony na tak szeroką skalę naprawdę powinien już być w produkcji. David S. Goyer pracował nad scenariuszem dla Showtime, ale stacja się wycofała. Prawa do filmowej adaptacji ma Warner Bros./New Line Cinema, ale kinową wersję „100 naboi” naprawdę trudno sobie wyobrazić. Podobnie jak inny komiks, który podobno znajduje się w planach Warnera, czyli…
5. Baśnie. Wiem, wiem. Powstają kolejne sezony „Grimm” oraz „Once Upon a Time” i „Once Upon a Time in Wonderland”. Ale to seria Billa Willinghama była ich bezpośrednią inspiracją. Gdyby ktoś zdecydował się na ekranizację „Fables”, pokazałby wszystkim impostorom, jak to się powinno robić.

Wszystkie te seriale to jednak robota dla Amerykanów (choć część scenariuszy pisali twórcy brytyjscy). Jaka No jasne…
6. Thorgal. Serio. Nie dlatego, że to komiks Grzegorza Rosińskiego, lecz dlatego, że to świetna, wielowątkowa opowieść, którą można rozpisać na kilka pełnych emocji sezonów. Nie wszystkie albumy były udane (zwłaszcza schyłkowe scenariusze Jeana Van Hamme’a, wszyscy o tym wiemy), ale materiał jest pierwsza klasa. I chwyciłoby też w Stanach – skoro Amerykanie polubili „Wikingów”, „Thorgala” wzięliby w ciemno.

I jeszcze lista rezerwowa, już bez opisów, ale adaptacji każdego z tych komiksów warto byłoby dać szansę: „Y, the Last Man”, „DMZ”, „Slaine”, „Ghost”, „Loveless”.

A na sam koniec, trailer „Constantine’a”:

Reklamy

Autor: Jakub Demianczuk

Dziennikarz, krytyk

Jedna myśl

  1. A skoro o nadchodzących serialach mowa, to w miarę ciekawie może się zapowiadać ten:

    Owszem, wzorowanie sięna Twin Peaks to bardzo ryzykowny pomysł, owszem, Shyamalan to ryzykowne nazwisko, ale dla przynajmniej dla scenerii chyba warto będzie rzucić okiem. A poza tym obsada wygląda obiecująco i, wydaje się, całość ma się zamknąć w 10 odcinkach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s