„Obce ciało”: oblężona twierdza

obcecialo1

Wnioskując z tłoku panującego w jednej z sal Multikina, „Obce ciało” było jedną z najbardziej oczekiwanych premier tegorocznego Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Tym bardziej, że był to bodaj pierwszy publiczny pokaz nowego filmu Krzysztofa Zanussiego. Były i brawa, i śmiechy. Na które bardziej „Obce ciało” zasłużyło? Raczej na śmiech. Ale – wbrew pozorom – także na chwilę refleksji.

OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI: W recenzji zdradzam istotne elementy fabuły filmu.

Rafał Ziemkiewicz popełnił kiedyś tandetną powieść „Ciało obce”, ale zbieżność tytułów jest raczej przypadkowa (choć i w książce, i w filmie seksualne fantazje odgrywają znaczącą rolę). Zbieżność poglądów przypadkowa już nie jest: Krzysztof Zanussi swoim nowym obrazem wpisuje się w dominującą po prawej stronie polskiej sceny politycznej retorykę. Przed seansem reżyser opowiadał festiwalowej publiczności, że jego film jest nakręcony wbrew obowiązującym trendom, że nie będzie popularny, bo opowiada o katoliku dręczonym przez dwie feministki (a gdyby było odwrotnie, to oczywiście miałby dobrą prasę). Rzeczywiście, krytykowanie „Obcego ciała” wyłącznie za prezentowany przez Zanussiego światopogląd, byłoby co najmniej głupie. Lecz to również film warsztatowo nieudany, rażący sztucznymi dialogami, scenograficznym przerysowaniem.

Na pewnym etapie mojej domorosłej filmowej edukacji kino Zanussiego było dla mnie ważnym punktem odniesienia. „Iluminacja”, „Barwy ochronne”, „Constans” były czymś więcej niż pozycjami do odhaczenia z elementarza polskiego filmu, potrafiły zmusić mnie do myślenia, choć przecież jako licealista marne mogłem mieć pojęcie o problemach, dylematach, wątpliwościach ich bohaterów. Te filmy się nie zestarzały – w zeszłym roku na Warszawskim Festiwalu Filmowym obejrzałem odrestaurowany debiut Zanussiego „Struktura kryształu”. Po 45 latach kariery reżyser mógłby tylko pomarzyć o nakręceniu podobnego filmu.
Dzisiaj z tego dawnego Zanussiego niewiele już zostało. Od lat twórca „Spirali” nie potrafi zaskakiwać, poruszać, prowokować. Być może jego ostatnim arcydziełem jest „Dotknięcie ręki” z wielką rolą Maksa von Sydowa. Od premiery minęło już ponad dwadzieścia lat. Współczesne kino Zanussiego kojarzy mi się niemal wyłącznie z tytułem jednego z filmów: „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową”. Zaczerpnięty z graffiti slogan nie jest ani zabawny, ani inteligentny. Wielki niegdyś reżyser nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca na filmowym rynku, miota się wracając do lat dawnej sławy (jak w nieudanej „Rewizycie”), albo próbując zagospodarować nową publiczność (bo inaczej zatrudnienia Dody do epizodycznej roli w „Sercu na dłoni” zrozumieć nie sposób).
„Obce ciało” też jest próbą dotarcia do nowych widzów. Tych samych, którzy postrzegają świat wyłącznie w czerni i bieli, wierzą, że katolicy w Polsce są prześladowani, a Kościół jest obiektem nieustających ataków ze strony zlaicyzowanych mediów. Syndrom oblężonej twierdzy dopadł także Zanussiego. Szkoda, bo skoro już nie podzielam jego poglądów i jego wizji świata, to chciałbym, żeby przynajmniej mnie sprowokował lub choćby zdenerwował. Żeby było się o co spierać. Niestety „Obce ciało” w znacznej części przypomina publicystykę rodem z Frondy, straszącą genderami, ateistami i ogólnym zepsuciem moralnym.

Główny bohater Angelo (Riccardo Leonelli) ma uroczą dziewczynę Kasię (Agata Buzek), która – z nie do końca wyjaśnionych przyczyn, ale może powołania wyjaśniać nie trzeba – decyduje się wstąpić do zakonu. Angelo przyjeżdża za nią do Polski, licząc, że uda mu się nakłonić ukochaną do zmiany zdania. Dostaje pracę w międzynarodowej korporacji, a jego przełożona Kris Nilska (Agnieszka Grochowska) okazuje się wredną korposuką. Nie udaje jej się uwieść przystojnego Włocha („Nie jesteś gejem, sprawdziłam to. Ale jesteś katolikiem, a to prawie jak gej”), postanawia więc go zniszczyć: a to zakaże noszenia mu krzyżyka w pracy, a to zmusi do wykonywania niezgodnych z jego sumieniem poleceń, wreszcie – pośrednio – doprowadzi go do rosyjskiego więzienia.
Niezbyt mądrą fabułę dobija tandetna symbolika i skłonność do bezmyślnych uproszczeń. Ojciec przyszłej zakonnicy Kasi jest oczywiście upartym ateistą, prawiącym okropne komunały. Kiedyś sam wątek ojca, który nie może pogodzić się ze wstąpieniem córki do zakonu, wystarczyłby Zanussiemu do zrealizowania ciekawej fabuły, dziś to tylko epizod złożony z banałów i schematów.
Reprezentowanemu przez Angela dobru musi być przeciwstawione zło iście diabelskie: bohaterka Agnieszki Grochowskiej ubiera się w czerwienie i czernie, lubi także używać pejcza (jest oczywiście sadomasochistką), no i ma newage’owe ciągoty (korzysta na przykład z usług hipnotyzera). Żeby infernalnego obrazu dopełnić, Kris jest adoptowaną córką stalinowskiej prokuratorki.
Znaczący – choć ledwie naszkicowany – jest też lęk bohaterów (reżysera?) przed homoseksualizmem. W więziennej scenie jeden z osadzonych pod przymusem ruskich zakapiorów oddaje mocz na twarz Angela, co jest mało subtelną metaforą homoseksualnego gwałtu. Także Kris, jako wcielenie zła, musi próbować uwieść swoją współpracownicę.

Niemal wszystko w tym filmie jest właśnie takie: szyte grubymi nićmi, toporne, groteskowe. Zanussi balansuje na krawędzi śmieszności, chwilami tylko dając dowód, że kiedyś należy do najważniejszych filmowców w historii polskiej kinematografii. Świetny – nawet jeśli podszyty tanią publicystyką – jest drugoplanowy wątek Adama (doskonały debiutant Bartłomiej Żmuda), który musi żebrać, by uzbierać pieniądze na leczenie ojca. Tu jest miejsce dla wątpliwości i rozterek, tu Zanussi potrafi zadać pytanie o obecność/nieobecność Boga nie uciekając się do retoryki kółka różańcowego. To jednak tylko skrawki, przebłyski dawnej wielkości.

Bohater „Obcego ciała” ponosi w pewnym sensie klęskę: nie udaje mu się odzyskać dziewczyny, zaczyna wątpić w swoją wiarę. Ale jest jednocześnie moralnym zwycięzcą, nie ulega bowiem pokusom rozpustnego życia, a zło zostaje ukarane. Mam wrażenie, że Zanussi widzi w Angelu trochę siebie samego: ma świadomość, że jego film krytykom się nie spodoba, ale to właśnie utwierdza go w przekonaniu, że jego dzieło jest słuszne. Problem w tym, że reżyser obserwując – że zacytuję materiały prasowe – „podział Polski na katolicką i laicką” nie robi nic, żeby pojednać podzielone strony. Raczej buduje nowe mury.

PS. Nieobecność „Obcego ciała” na festiwalu w Gdyni Tadeusz Sobolewski nazwał skandalem. Nie wiem, czy to był rzeczywiście skandal – uznałbym to raczej świadectwo gustu selekcjonerów. Tryb warunkowy, bo jednocześnie na tym samym festiwalu o Złote Lwy walczyły m.in. „Zbliżenia” Magdaleny Piekorz. Z dwojga złego wolę Zanussiego.

Obce ciało
Polska, Włochy, Rosja 2014 | reżyseria: Krzysztof Zanussi
★★★★★★

Reklamy

Autor: Jakub Demianczuk

Dziennikarz, krytyk

5 thoughts

    1. Na filmie też niczego nie było widać – przynajmniej Zanussi trzyma się swoich zasad. scenę, w której mają się pocałować dwie kobiety (Grochowska i Rosati, są tacy, którym to może zadziałać na wyobraźnię) przerywa histeryczny atak śmiechu jednej z nich.

  1. A może to wiek po prostu? Jak ma się taki Zanussi odnosić do dzisiejszego świata, skoro go pewnie nie rozumie? Łapie się jakichś skrajnych tropów, symboli i przerysowań, bo głębiej już po prostu nie daje rady w to wniknąć. Niby próbuje opowiadać o czymś nowym, ale jest to wszystko nowe również i dla niego, więc koncentruje się wyłącznie na aspektach, z którymi czuje się swobodnie. Kiedyś to całe kino opierało się na rozterkach i problemach, które jego twórcy przeżywali sami, a dziś co? Jak on się ma, na przykład, wczuć w osobę homoseksualną, żeby to miało potem wypaść wiarygodnie?

    1. To w sumie dość oczywisty trop w tym filmie. Zwłaszcza, że Jakub Socha prawdopodobnie był na tym samym pokazie – na Warszawskim Festiwalu Filmowym był tylko jeden zresztą – i słuchał tego, co Krzysztof Zanussi mówił przed seansem. Tekstu Sochy wcześniej nie czytałem, teraz nadrobiłem i w pełni się z nim zgadzam. Dzięki za link.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s