„The Walk”. Między wieżami

Joseph Gordon-Levitt jako Philippe Petit

W „The Walk” Roberta Zemeckisa najbardziej emocjonujący jest oczywiście finał, ale fabuła, która do niego prowadzi, dłuży się w nieskończoność.

„The Walk. Sięgając chmur” (pretensjonalny polski dopisek to tytuł autobiografii Philippe’a Petit) oglądałem, jak należy: na gigantycznym ekranie IMAX, w wersji trójwymiarowej. Wszystko po to, by karkołomny wyczyn bohatera – spacer po linie rozciągniętej między wieżami World Trade Centre – robił jak największe wrażenie. Owszem, robi piorunujące, widzom narzekającym na zawroty głowy wcale się nie dziwię. Podejrzewam, że każdy, kto ogląda „The Walk”, wie, jak się ów spacer skończy, ale to nie przeszkadza: to jedna z najbardziej emocjonujących filmowych scen ostatnich lat i wcale nie przeszkadza mi, że z oczywistych względów została wyczarowana głównie w komputerze. Zaś Zemeckis przypomniał, że jest – a może raczej bywa – reżyserem wielkiej klasy. Szkoda, że tego samego nie można powiedzieć o całym filmie. Dlatego dziwią mnie pozytywne recenzje, jakich zbiera sporo: to w najlepszym przypadku praca domowa odrobiona na tróję. Na dodatek dzięki ściągawkom, bo to, co w „The Walk” najciekawsze wymyślił parę lat temu James Marsh. Pamiętacie oscarowego „Człowieka na linie”? Zemeckis też pamiętał, a jego film w wielu miejscach przypomina remake tamtego znakomitego dokumentu. Owszem, Marsh nie dysponował podobną techniką, nie wspominając już o budżecie, a przecież z historii Petita ukręcił fascynujący, trzymający w napięciu i zabawny film. Bawił się łącząc kino dokumentalne z konwencją heist movie, opowiadając o śmiałym wyczynie Francuza jednocześnie mówił o konsumującej człowieka pasji, o dążeniu do przekraczania granic, o szaleństwie współczesności, nawet o czasie minionym – wszak Nowy Jork już zawsze będzie żył w cieniu nieistniejących wież.

Zemeckis próbuje to samo pokazać w „The Walk”, lecz ani na chwilę nie wychodzi poza konwencjonalną rozrywkę. Co chwilę puszcza do widzów oko, popisuje się techniczną biegłością, a grany przez Josepha Gordona-Levitta Petit przełamuje czwartą ścianę i opowiada swoją własną historię stojąc na szczycie Statui Wolności. Co z tego, skoro zabrakło napięcia i emocji (podkreślę raz jeszcze, że te zarzuty nie dotyczą finałowej sekwencji), nie brakuje za to wygłaszanych z offu komunałów. Po części to wina Gordona-Levitta, skądinąd aktora bardzo przyzwoitego, tutaj jednak grającego ze sztucznym francuskim akcentem, mizdrzącego się niemiłosiernie. Jego ekranowy Petit nie ma nawet połowy charyzmy prawdziwego akrobaty. Nie wierzę w jego zaślepiającą pasję, widzę w nim jedynie pajaca, bufona, który postanowił spełnić swój kaprys. Gordon-Levitt miał tutaj wsparcie fajnych aktorów na drugim planie – wdzięcznej Charlotte Le Bon, solidnego jak zawsze Jamesa Badge’a Dale’a, nieco szarżującego Bena Kingsleya – ale ich postaci to marionetki, statyści, którzy mają pomóc w realizacji wielkiego Celu.

Najlepiej w związku z tym „The Walk” sprawdza się jako hołd złożony Nowemu Jorkowi. Starannie odtworzone realia lat 70., piękne zdjęcia Dariusza Wolskiego (nominacja do Oscara wcale by mnie nie zdziwiła): jest tutaj kilka wspaniałych scen, które układają się w nieco nostalgiczną balladę o mieście, w którym może się spełnić każde, nawet najbardziej szalone marzenie. Petit „zdobył” WTC w sierpniu 1974 roku. Rok później Martin Scorsese nakręcił na nowojorskich ulicach „Taksówkarza”. „The Walk” jest – tak, tak, to moja nadinterpretacja – w pewnym sensie rewersem tamtej opowieści, Scorsese zagłębił się w rynsztokowy mrok, Zemeckis przywołuje jasne, radosne wspomnienia. Patrzy na Nowy Jork z wysokości bliźniaczych wież: to piękny widok, ale brakuje w nim szczegółów.

The Walk. Sięgając chmur
The Walk | USA 2015 | reżyseria: Robert Zemeckis
★★★★★★

Reklamy

Autor: Jakub Demianczuk

Dziennikarz, krytyk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s