Filmy odkurzone: „Kto sieje wiatr”

1-inherit the wind

Jeden z najważniejszych filmów w dorobku Stanleya Kramera powstał 55 lat temu, a nadal jest zadziwiająco aktualny.

Parę dni zostało do wyborów parlamentarnych, trudno więc nie zahaczyć o politykę. Wybaczcie, to tylko kilka nieskomplikowanych refleksji. A okazja idealna, bowiem w ramach przeglądu filmowego Adwokat w roli głównej (jest taki, całkiem fajny, co roku) miałem okazję obejrzeć – wstyd przyznać, po raz pierwszy – „Kto sieje wiatr”. Klasyka, ze świetnymi rolami Spencera Tracy’ego, Fredericka Marcha i Gene’a Kelly’ego, ale artystyczną wartość filmu tym razem pominę. Sądowy dramat Stanleya Kramera okazał się bowiem zaskakująco aktualny, choć opowiada o wydarzeniach sprzed dziewięćdziesięciu lat.
Fabuła filmu – a wcześniej dramatu, który stał się podstawą scenariusza – jest wariacją na temat wydarzeń z 1925 roku, zwanych „małpim procesem”, którego przedmiotem było nauczanie teorii ewolucji przez Johna Scopesa, przy czym trzeba zaznaczyć, że w tamtym czasie w stanie Tennessee było to zakazane. O samym procesie, a także o różnicach – znaczących! – jakie do treści „Kto sieje wiatr” wprowadzili dramaturdzy, a ich śladem Stanley Kramer, przeczytacie w ciekawym tekście Krzysztofa Szymborskiego. Aktualny wydźwięk filmu kryje się bowiem gdzie indziej: otóż chodzi o – co na ekranie wiele razy podkreśla grany przez Spencera Tracy’ego mecenas Henry Drummond – „prawo do samodzielnego myślenia”. Konflikt rozumu z zabobonem był tu nawet mniej istotny, co wzajemna tolerancja przeciwstawnych światopoglądów.
Stanley Kramer potraktował filmową relację z „małpiego procesu” jako pretekst do rozważań nad mccarthyzmem. Jednym ze scenarzystów filmu był zresztą Nedrick Young, który od lat 50. znajdował na hollywoodzkiej czarnej liście twórców oskarżanych o sympatie komunistyczne.

Co to ma wspólnego z Polską w 2015 roku? Jakby nie patrzeć, zaskakująco dużo. I to na wielu poziomach. Czy grożą nam „małpie procesy”? Łatwo powiedzieć, że nie, ale czym innym było postępowania w sprawie obrazy uczuć religijnych przez Nergala czy Dorotę Nieznalską? Skoro sztuka – nie oceniam jej wartości artystycznej – może być przedmiotem procesu lub postępowania sądowego, to tak samo może być z programem edukacyjnym. Zresztą mieliśmy już i wyrzucanie Gombrowicza z listy lektur szkolnych przez ministra kultury, i posła do Parlamentu Europejskiego, który twierdził, że ewolucja to mit, a dinozaury żyły w tym samym czasie, co ludzie, tylko wyginęły w potopie. Ów minister i ów europoseł są swoją drogą spokrewnieni. A cenzura w Polsce – nie instytucjonalna, powrotu do ponurych czasów urzędu z ulicy Mysiej nie będzie – wciąż istnieje, o czym niedawno rozmawiałem dla DGP z dr. Jakubem Dąbrowskim, specjalistą od tego tematu.
Czy będziemy mieli swoją wersję „polowania na czarownice”? Z pewnością nie na skalę, z jakiej mógłby być dumny Joseph McCarthy, ale prowokacja Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego z Jerzym Zelnikiem w roli antybohatera pokazuje, że zawsze się znajdą chętni, by wskazać nieprawomyślnych. Nie mam przy tym żadnych wątpliwości, że tacy chętni znaleźliby się po obu stronach barykady. Ale to już temat, którym zajmują się komentatorzy polityczni, nie ja.

Ja bym za to postulował utworzenie listy obowiązkowych filmów i lektur, które musi znać każdy parlamentarzysta (nie tylko polski, zresztą). I nie, nie chodzi o to, by politycy wykazywali się znajomością światowej kultury (co oczywiście byłoby mile widziane), ale mogliby się nauczyć z nich empatii, niezależnego myślenia oraz sposobów na rozwiązywanie konfliktów. „Kto sieje wiatr” z pewnością bym na takiej liście umieścił. Bo nawet jeśli – uwaga, nastąpi duży spoiler – przedstawiciele zdrowego rozsądku formalnie tam przegrywają, to jednak pozostają moralnymi zwycięzcami, a jednocześnie potrafią okazać szacunek przeciwnikom. To może nie jest akurat najlepsza recepta na wybory, lecz bez wątpienia byłaby to cenna lekcja dla wielu zapatrzonych jedynie we własne potrzeby polityków.

Kto sieje wiatr
Inherit the Wind | USA 1960 | reżyseria: Stanley Kramer
★★★★★

Reklamy

Autor: Jakub Demianczuk

Dziennikarz, krytyk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s