„Strategia mistrza”: Livestrong, fall hard.

Ben Foster jako Lance Armstrong
Ben Foster jako Lance Armstrong

Stephen Frears pochylił się nad aferą Lance’a Armstronga, ale niestety niewiele z tego wynika.

To była afera, o której słyszał chyba każdy. Armstrong: wielki bohater sportu, siedmiokrotny zwycięzca Tour de France, który do zawodowego kolarstwa wrócił po udanej walce z rakiem. Część swoich niemałych dochodów przeznaczył na fundację Livestrong, prowadzącą badania nad lekiem na nowotwory. I oto ów heros, idol, żywy pomnik siły woli – podejrzewany o doping przez wiele lat i wsypany przez kolegę z teamu – przyznaje się, że oszukiwał, że brał niedozwolone środki, przetaczał sobie krew i generalnie robił wszystko, co mógł, żeby zwyciężać. Robił, dodajmy, niezwykle skutecznie.
Wielka kariera i jeszcze większy upadek Lance’a Armstronga poruszyły kibiców sportu na całym świecie, ale przecież nie pierwszy to i nie ostatni przypadek tego rodzaju, choć z pewnością jeden z najbardziej wyrazistych. Nie od dziś jednak wiadomo, że w przypadku zawodowego sportu i to takiego, w którego przypadku wchodzą w grę spore pieniądze i prestiż, ludzie będą się szprycować każdym gównem, byle na chwilę znaleźć się na podium. Gdyby film Stephena Frearsa był – ogólnie rzecz ujmując – metaforą chorób toczących zawodowy sport, pewnie miałby rację bytu. Niestety, nie jest.

Co prawda minęło niewiele lat od czasu, gdy Armstrong spadł ze sportowego piedestału i stracił zdobyte tytuły, ale zastanówmy się szczerze: kogo dziś jeszcze obchodzi ta afera? Pomijając entuzjastów kolarstwa i historyków sportu? Sprawa wciąż świeża, ale mam wrażenie, że Frears i tak się spóźnił. Zwłaszcza że musi konkurować z niezłymi filmami dokumentalnymi, które po zostały zrealizowane po aferze („Kłamstwa Armstronga” to przykład pierwszy z brzegu).
„Strategia mistrza” nie ma nawet ambicji analitycznych: to jedynie opowiedziana krok po kroku historia tego, jak amerykański chłopak cierpiący na przerost ambicji postanawia za wszelką cenę zostać wielkim zwycięzcą. Pierwszy doping, pierwsze – umiarkowane – sukcesy, potem walka z rakiem, światowa dominacja w kolejnych Tour de France, wreszcie upadek. Lance Armstrong w filmie Stephena Frearsa jest niezmienny: od początku do końca jest czarnym charakterem tej historii, mimo aktorskich wysiłków Bena Fostera, pozostaje postacią jednowymiarową. Żadnych wyrzutów sumienia, żadnych nieprzespanych nocy, żadnych wahań. O życiu prywatnym kolarza nie dowiadujemy się niemal niczego. Znacznie ciekawsze są więc postaci drugoplanowe: dziennikarz David Walsh (jego książka o aferze była podstawą scenariusza, a gra go – bardzo dobrze – Chris O’Dowd) czy kolega Armstronga z teamu US Postal Floyd Landis (Jesse Plemons, który zabłysnął parę lat temu w serialu „Friday Night Lights” oraz w kilku epizodach „Breaking Bad”, a teraz radzi sobie coraz lepiej na wielkim ekranie). Ale trudno Frearsowi wybaczyć marnowanie takiego aktora jak Dustin Hoffman, który pojawia się tu w paru scenach pod koniec seansu i nie ma dosłownie niczego do zagrania.
Brytyjski reżyser nie wykrzesał także z opowieści o Armstrongu zbyt wielu emocji: trudno kibicować – lub przynajmniej współczuć – komuś, o kim od razu wiadomo, że jest oszustem. Frears zazwyczaj wykazuje olbrzymią empatię wobec swoich bohaterów, przypomnijcie sobie „Moją piękną pralnię”, „Niebezpieczne związki”, „Niewidocznych” czy choćby niedawną „Tajemnicę Filomeny”. Nie chodzi mi rzecz jasna o to, by usprawiedliwiał gigantyczny przekręt Armstronga, tego się zrobić nie da, lecz by dostrzegł w nim – słabego, podatnego na wpływy, chorobliwie ambitnego – ale jednak człowieka. By w całej tej ponurej aferze zobaczył prawdziwą tragedię, która dotknęła przede wszystkim bliskich i przyjaciół sportowca, a nie jedynie sponsorów i kolarskich bonzów.

Strategia mistrza
The Program | Wielka Brytania, Francja 2015 | reżyseria: Stephen Frears | w kinach od 30.10.2015
★★★★★★

Reklamy

Autor: Jakub Demianczuk

Dziennikarz, krytyk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s