Prosto z AFF. „Carol”: Siła kobiet

carol2-xlarge
Pokazany na otwarcie American Film Festivalu obraz Todda Haynesa to przede wszystkim aktorski koncert Cate Blanchett i Rooney Mary, ale również szczerze poruszająca historia miłosna.

Fabuła „Carol” automatycznie nasuwa skojarzenia z wcześniejszym filmem Haynesa, świetnym „Daleko od nieba”. Jesteśmy niemal w tej samej sytuacji, w konserwatywnej Ameryce lat 50. Tylko tam, gdzie bohaterowie „Daleko od nieba” przegrali – z własną słabością, fałszywą moralnością, lękiem przed zaspokojeniem życiowych pragnień – Carol i Therese mają szansę na zwycięstwo, nawet jeśli drogo okupione. Carol jest panią domu po czterdziestce, ciągle oszałamiająco piękną, nieco znudzoną codziennością. Właśnie rozwodzi się z mężem, walcząc o prawo do opieki nad córeczką. Therese jest dwudziestokilkuletnią ekspedientką w sklepie z zabawkami, marzącą o karierze zawodowej fotografki. Przypadkowe spotkanie obu kobiet zaowocuje romansem, wcale nie gwałtownym i burzliwym, lecz takim, który dojrzewa powoli, z każdym gestem, spojrzeniem, spotkaniem. Wreszcie Carol i Therese wyruszą razem w podróż – niczym Thelma i Louise, chciałoby się dodać, choć przecież konsekwencje tej ucieczki będą, bo i muszą być inne.
Nakręcone 13 lat temu „Daleko od nieba” było nie tylko wzruszającą historią miłosną, lecz przede wszystkim ważną deklaracją światopoglądową i obyczajową. Dziś Haynes może skupić się wyłącznie na emocjach, na budowaniu więzi między swoimi bohaterkami. W scenariuszu Phyllis Nagy, opartym na prozie Patricii Highsmith, odkrył uniwersalną – mimo historycznego kostiumu – opowieść o pasji, pożądaniu i sile kobiet świadomych własnych pragnień. Film Haynesa ma nieco staroświecki sznyt, umiejętnie podkreślany przez piękne zdjęcia Edwarda Lachmaana oraz muzykę Cartera Burwella. Lecz oczywiście „Carol” jest przede wszystkim wielkim występem dwóch fantastycznych kobiet. Cate Blanchett potwierdza, że jest jedną z najwybitniejszych współczesnych aktorek, ale Rooney Mara wcale jej w tym filmie nie ustępuje. W ich spojrzeniach, uśmiechach, przypadkowych dotknięciach zaklęte jest i przekleństwo, i piękno ich miłości.

Carol
USA 2015 | reżyseria: Todd Haynes | w polskich kinach na początku 2016 roku
★★★★★

Reklamy

Autor: Jakub Demianczuk

Dziennikarz, krytyk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s