Prosto z AFF: Wejść w umysł pisarza

Jesse Eisenberg i Jason Segel w "The End of the Tout"
Jesse Eisenberg i Jason Segel w „The End of the Tour”

Dwa filmy, które odsłaniają przed widzami sekrety mało znanych w Polsce pisarzy: doskonała fabuła „The End of the Tour” oraz niespecjalnie porywający dokument „Prawda o JT LeRoyu”.

Literaturę Davida Fostera Wallace’a dopiero zaczynamy odkrywać. Niedawno ukazał się w Polsce zbiór opowiadań „Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi”, pierwsza jego książka na naszym rynku, opublikowana szesnaście lat po amerykańskiej premierze i siedem lat po samobójczej śmierci pisarza. Nie trzeba jednak znać dzieł Wallace’a ani szczegółów jego biografii, by zachwycić się „The End of the Tour”. Film Jamesa Ponsoldta to zapis pięciu dni, jakie z pisarzem spędził dziennikarz „Rolling Stone’a” David Lipsky. Po prostu odtworzony na podstawie nagrań oraz książki Lipsky’ego długi, ale fascynujący wywiad. Zmienia się otoczenie – Lipsky pojechał z Wallace’em na ostatnie spotkania autorskie na trasie promującej powieść „Infinite Jest” – ale na pierwszym planie wciąż jest dwóch rozmawiających ze sobą facetów, którzy w innej, niezawodowej sytuacji być może zostaliby przyjaciółmi.
Ponsoldt daje widzom niepowtarzalną szansę zajrzenia w głąb pisarskiego umysłu. Wallace otworzył się przed swoim rozmówcą, zdradzał nie tylko tajniki pisarskiego warsztatu, lecz przede wszystkim opowiadał o swoim życiu, samotności, marzeniach, planach na przyszłość. Twórcy filmu skrupulatnie to wykorzystali: Wallace nie jest tu ani bohaterem pomnikowym, ani tragicznym (choć przecież fabuła zaczyna się od wieści o jego samobójstwie) – także dzięki świetnej roli Jasona Segela pisarz jest tu zwyczajnym, budzącym zaufanie i sympatię facetem. Być może David Foster Wallace nadawałby się na bohatera takiej biografii, jakie Hollywood lubi: młodzieńcza depresja, nieudane związki, wielki sukces i walka z własnymi demonami zakończona ostateczną klęską. Jednak Ponsoldt wybrał – słusznie! – inną formułę. Pozbawiona patosu, zadęcia i sztuczności opowieść nie jest rzecz jasna klasyczną biografią. Wallace i Lipsky (także świetnie zagrany przez Jessego Eisenberga) w pewnym sensie mogliby być postaciami ze słodko-gorzkiej komedii Judda Apatowa, ale może także dzięki temu dystansowi jeszcze więcej się o nich dowiadujemy.

JT LeRoy
JT LeRoy

Dokumentalna „Prawda o JT LeRoyu” odsłania kulisy literackiego skandalu, który prawdę mówiąc wydaje mi się mimo wszystko mało skandaliczny. Ponieważ proza JT LeRoya w Polsce się chyba nie ukazała w żadnej formie, parę słów wprowadzenia: LeRoy był cudownym dzieckiem literatury. Kilkanaście lat temu zrobił furorę swoimi rzekomo autobiograficznymi książkami o życiu na ulicy, ćpaniu i prostytucji. Zyskał sławę i popularność, stał się idolem wykolejonej młodzieży oraz niezależnych pisarzy (w Polsce raczej także nieznanych) i gwiazd – fragmenty opowiadań LeRoya publicznie czytali m.in. Lou Reed i Nancy Sinatra. JT chciał zachować tajemnicę na swój temat: na spotkaniach autorskich raczej milczał, występował przebrany w damskie ciuchy, w czarnych okularach zasłaniających pół twarzy. Stał się gwiazdą, napisał scenariusz „Słonia” Gusa Van Santa, a potem okazało się, że to wszystko ściema. Książki pisała dobiegająca czterdziestki niejaka Laura Albert, a LeRoya odgrywała dorastająca córka jej kochanka. Był skandal, sprawa sądowa (związana z realizacją filmowej adaptacji prozy domniemanego LeRoya) i spore zamieszanie.
Wyreżyserowany przez Marjorie Sturm dość drobiazgowo przybliża całą historię, kładąc nacisk na prawdopodobne psychiczne zaburzenia Albert i piętnując ją jako tę, która zawiodła fanów i ludzi, którzy wysłuchiwali zwierzeń utalentowanego ćpuna, ale i sami mu się zwierzali (!). Nie ma tu jednak odpowiedzi na pytanie – a może inaczej: jest, lecz niewystarczająca – czy proza LeRoya broni się niezależnie od tego, kto ją napisał? Czy jeśli nie jest autobiografią, lecz zmyśleniem, to pozbawiło ją to literackich walorów? Na pewno straciła autentyczność, ale też do jakiego stopnia? Czy research i wnikliwa obserwacja (Albert była związana z nowojorską sceną punkową) nie wystarczą, by napisać przejmującą powieść z życia ulicy? Tak jednoznaczne potępianie autorki budzi jednak moje wątpliwości. Lecz ponieważ prozy LeRoya/Albert nie znam, znacznie ciekawszy wydaje mi się inny wniosek z tego filmu płynący, a mianowicie jak łatwo dajemy się manipulować. Wierzymy w literackie lub artystyczne objawienia, nie bacząc na to, że większość to odpryski kultu celebrytów. LeRoy – zanim fałszerstwo wyszło na jaw – był z entuzjazmem porównywany do Warhola, więc nic dziwnego, że ci, którzy dali się nabrać poczuli tak wielkie rozgoryczenie. Być może powinni zwracać uwagę nie na błyskotki, lecz na prawdziwą literaturę.
Choćby na Davida Fostera Wallace’a.

The End of the Tour
USA 2015 | reżyseria: James Ponsoldt
★★★★★

Prawda o JT LeRoyu
The Cult of JT LeRoy | USA 2014 | reżyseria: Marjorie Sturm
★★★★★★

Reklamy

Autor: Jakub Demianczuk

Dziennikarz, krytyk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s